Wracali w trójkę. Chociaż Lucy trudno było tak powiedzieć. Szła zamyślona i wypatrywała się w czarnowłosego i niską przyjaciółkę. Gadali i śmiali się do łez. A jeszcze przed chwilą Levy drżała na jego widok. Tematem rozmowy były głownie smoki i gildia. Znosiła to spokojnie wraz z małym czarnym kotkiem, do czasu w którym to fascynująca rozmowa zeszła na jej temat.
- hej! Ja tu jestem! - obruszyła się kiedy Gajeel przypomniał co blondynka wyczyniała na konkursie na najładniejszą dziewczynę z Fairy Tail.
- a Erza i tak wygrała - Zachichotał Lily.
- bardzo śmieszne. Wygraną było 7000 kryształów, akurat na czynsz, a przez Erze musiałam dopracować jako kelnerka!
- może wybierzesz się na misje? - zakpił Gajeel.
- Natsu przez pierwszy tydzień, jak zwykle, będzie się oswajał.
- to idź sama.
Zapadła cisza. I została aż do chwili w której trzy postacie się nie rozdzieliły.
- do jutra - zawołała Levy i odbiegła. I tyle w kwestii słów wypowiedzianych. Zrobiło się ciemno. Słońce zaszło, księżyc lekko świecił.
- jutro gildia - mruknęła do siebie Lucy zamykając drzwi mieszkania. Przeszła przez pokój w stronę łazienki. Stanęła. Odwróciła się. I wyciągnęła śpiącego Natsu spod kołdry.
- h-hej Lucy - mruknął. Uśmiechnęła się pod nosem.
- wiem, ze masz niewyobrażalny syf w domu, ale mógłbyś SPAĆ U SIEBIE! - w odpowiedzi chłopak zwinął się w kłębek na fotelu.
- ranyyyyy! - jęknęła dziewczyna, ale odpuściła. Po chwili leżała pod kołdrą przysłuchując się miarowemu oddechowi różowo włosego. Ziewnęła. Powieki same zaczęły się zamykać.
XXXXXXXXXXXX
Trzęsąc się weszła do mieszkania. 4 razy upuściła klucze gdy próbowała trafić do zamka. Nie wiedziała co myśleć. Serce biło jak oszalałe, a policzki oblał obfity rumieniec. Rozmowa z Gajeelem mocno zamieszała jej w głowie. Ale była szczęśliwa. Szczęśliwa że już się go nie boi. Że mogła z nim porozmawiać i czuła się swobodne w jego towarzystwie. 6 miesięcy w gildii zapowiadało się znakomicie, nie licząc faktu, że Lucy obrzuci ją pytaniami. Levy nie wiedziała, że jednego z jej przyjaciół opętał demon.
XXXXXXXXXXXXX
Szczerząc zęby wrzucił kolejną śrubkę do szklanki whiskey.
- nie sądziłem, ze tak dobrze ci pójdzie - przerwał ciszę Lily.
- ja też nie. Ale cieszę się że Levy się mnie już nie boi.
- widać. Hiihihi
- nie doszukuj się niczego, po prostu cieszę się ze się do mnie odezwała. - Lily już otwierał pyszczek żeby powiedzieć coś uszczypliwego, ale w tej chwili drewniane drzwi wyleciały z zawiasów. Tumany kurzu wzbiły się sprawiając ludzi w barze w panikę.
- Gajeel! - dało się słyszeć niski zachrypnięty głos. Chłopak kaszlnął. Przez próg przeszedł nikt inny jak Freed.
- ty? - zapytał zdziwiony, niczego nieświadomy czarnowłosy.
- jesteś niebezpieczny. Czeka cie egzekucja - wymamrotał demon. Śmiech Gajeela odbił się echem po barze.
- co mi zrobisz? - zapytał z błyskiem w oku. Zanim się zorientował tamten siedział na blacie i popijał jego whisky. A później ciemność...
_____________________________________________
Aga: Konbanwa minna!! Tu znowu ja :) nowy, jak zwykle krótki rozdzialik XD
Freed: Powaliłem Gajeela! Powaliłem Gajeela! Zabiłem byka, cóż to był za byk! Krew z niego sika, siku, siku, sik!
Aga: Freeeeeeeeeed!
Freed: <przerażony w kącie pokoju> Mirajane?!
Aga: Przestań się wydurniać, to nie ty go powaliłeś tylko demon. I nie Mira tylko ja!!
Freed: Tylko... <słychać piskliwy krzyk chłopaka>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz