poniedziałek, 7 lipca 2014

Prolog? A może wstęp?

-Byle tylko zdjąć stanik, byle tylko... - jęczała pod nosem blondynka. Z nieskazitelnego nieba lał się żar. 35 stopni nie było może jej granicą, ale z pewnością nie czuła się lekka jak piórko. Z czoła i pleców spływał pot. Ramię na którym niosła szkolną torbę dawało się we znaki.
- Mam dość. Chcę już wakacje - marudziła dalej. Z ulgą weszła do klimatyzowanego pokoju. Z lodówki wyjęła karton soku i upiła spory łyk. Marzyła tylko o jednym - o kąpieli. Kiedy wreszcie, owinięta ręcznikiem, opadła na miękkie łóżko, jej okno głośno trzasnęło. Z mordem w oczach popatrzyła w tamtą stronę, doskonale wiedząc co zobaczy. Nie pomyliła się. Na parapecie siedział różowowłosy. Już miała na niego nawrzeszczeć, że drzwi są po to żeby wchodzić, a nie okno. Zobaczyła jednak jego minę. Nie był to uśmiech od ucha do ucha, jak zawsze. Tym razem Natsu był raczej zdenerwowany i spanikowany - rzadki widok.
-Co się stało? - zapytała kurczowo ściskając rąbek ręcznika.
-Mamy problem - oznajmił

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz