środa, 9 lipca 2014

Rozdział 2

Udało się! Mimo, ze jestem nad morzem oto moje wypocinki, znowu krótkie... :'( comenesai!
__________________________

Niewielki basen na obrzeżach Magnolii cieszył sie niemała popularnością w upalne lato. Dwie dziewczyny wbiegly ze śmiechem do wody. Spod cienia rozległej lipy obserwował ich czarnowlosy. Wzdychał nie wiedząc co robic. Mała niebieskowlosa wlasnie robiła salto do wody, a on nie chciał jej straszyć. Siedział jak ten kolek na ręczniku. I rozmyślał.
- przestań sie zastanawiać. Poprostu idź sie z nia przywitaj, wystarczy ze przy tym nie przygwozdzisz jej do drzewa - mruknal Lily smarując łapy kremem z filtrem. Chłopak wstał i ruszyl w stronę magow.
- Lucy! Levy. - zawołał uśmiechając sie. Blondynka rozpromieniala i zepchnęła go do wody. Zaś niebiesko włosa odsunela sie lekko i niemrawo usmiechnela.
- h-hej - wydukala. Zmarszczyl brwi.
- słuchaj Levy... Chciałem cie kolejny raz przeprosić za to co zrobiłem wtedy. Zmieniłem sie i nie chce żebyś sie mnie bała. Wybrać mi proszę - wyszeptał jakby wstydząc sie swoich słów.
- wybaczylam ci juz, Gajeel - odpowiedziała juz pewna siebie. - poprostu trudno mi jest jeszcze ci zaufać.

                   XXXXXXXXXXXX

- Gray-sama!! - krzyknela Juvia po raz enty próbując go ocucic.
- eeeemmffff - odpowiedział chłopak. Nagle poczuł fale lodowatej wody.
- aaaaaa! Juvia! - wrzasnal siadajac.
- Gray-sama! - rzuciła mu sie w ramiona. Chłopak nie zepchnął jej.
- C-co sie stało? - zapytał nie bardzo mogąc sobie przypomnieć dlaczego leży na lozku w pokoju Juvi i co było wcześniej.
- Juvia znalazła cie pod klatką schodowa. Gray-sama! Byłeś bardzo poobijany i zakrwawiony. Juvia przyniosła cie do swojego mieszkania i opatrzyła - powiedziała wskazując na zabandazowane rany.
- zaraz! Pamietam! - krzyknął wybiegając. W drzwiach pojawiła sie jeszcze jego głowa.
- etooooo. D-dziękuje. Jestes super, Juvia - wydukal i zniknął. (Uwaga! Od autora: w moim opowiadanku Juvia juz sie nie zachowuje tak jak w anime, nie jeste natrętna i nie robi wszystkiego zeby zdobyć Gray, ale wciąż go kocha <3)
- chwileczkę! Co pamietasz? - krzyknela i rzuciła sie w pogoń. Na szczycie schodów potknęła sie i juz miała zaliczyć upadek na plecy, kiedy poczuła uścisk na nadgarstku. Odwróciła się i zobaczyła przystojnego, bialowlosego chłopaka z gildi Lamia Scale.
- Lyon! - rozpromieniala sie. Chłopak juz miał coś powiedziec, gdy nagle pojawił sie Gray.
- nie tykaj nie swojej dziewczyny, matole! - warknal porywając Juvie.
- juz wiem, i niezbyt mnie to uspokaja - powiedział odpowiadając jej na poprzednie pytanie. Biegli wąska dróżką przed park. Słońce szybko chowalo sie pod kołdrą lasu barwiąc niebo na pomarańczowo. Po drugiej stronie sklepienia srebrny księżyc łypał niepewnie. Po chwili stanęli przed gildią.
- jutro o 11 zacznie sie czas gildi na następne 6 miesięcy. Ale dzisiaj widziałem sie z Freedem. Chociaż mieszka tu - mówiąc to pokazał na niewielki domek 400 metrów od gildi. - nie miałem pojęcia skąd wziął sie przy naszych blokach. Wiecej nie pamietam. A pozniej obudziłam sie u ciebie. Ale w pamięci wyrył mi sie jego wygląd. Włosy miał potargane, na twarzy rozciągał sie czarny tatuaż, a jego płaszcz był czarny.
- Juvia słyszała, że Gajeel na ostatniej misji spotkał wroga z tatuażem i czarnym ubraniem.
- demon - powiedzieli razem. Przez ich twarze przebiegł grymas przerażenia.

           XXXXXXXXXXXXXXXX

Pół dnia wcześniej:
Freed przechadzał sie w ten i spowrotem rozmyślajac o pewnej bialowlosego dziewczynie ktora krzyczała na niego w szkole dokładnie 27 razy. Uśmiechnął sie pod nosem.
- jakim sposobem on napisał regulamin? - przedrzeznial ją. Zachichotał.
- freed! - rozległ się zachrypniety głos. Chłopak zesztywnial. Złapał za rekojeść miecza, a raczej miejsce w ktorym powinna ona być.
- cholera - zaklął.
- freed!
- gdzie jesteś?!
- freed! Jestem w twoim cieniu - zasmial sie głos. Zielonowłosy poczuł jak ciążą mu powieki. Zemdlal. A po chwili podniósł sie z zimnej ziemi jako ktoś inny...

__________________________
Znowu krótkie, wiem...
Freed: No wlasnie! I... Coś ty ze mną zrobiła? Ja tu prostestuje! <mówi siadajac na klawiaturze>
Aga: Freed, zejdź że. <zrzuca go> Tak wiec wracając. Znowu krótkie, wiem, ale jak juz pisałam jestem nad morzem. A wena mnie opuszcza. Mam nadzieje ze wam sie podoba i proszę o komenty! Arigato! By-by! :) :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz