Wracali w trójkę. Chociaż Lucy trudno było tak powiedzieć. Szła zamyślona i wypatrywała się w czarnowłosego i niską przyjaciółkę. Gadali i śmiali się do łez. A jeszcze przed chwilą Levy drżała na jego widok. Tematem rozmowy były głownie smoki i gildia. Znosiła to spokojnie wraz z małym czarnym kotkiem, do czasu w którym to fascynująca rozmowa zeszła na jej temat.
- hej! Ja tu jestem! - obruszyła się kiedy Gajeel przypomniał co blondynka wyczyniała na konkursie na najładniejszą dziewczynę z Fairy Tail.
- a Erza i tak wygrała - Zachichotał Lily.
- bardzo śmieszne. Wygraną było 7000 kryształów, akurat na czynsz, a przez Erze musiałam dopracować jako kelnerka!
- może wybierzesz się na misje? - zakpił Gajeel.
- Natsu przez pierwszy tydzień, jak zwykle, będzie się oswajał.
- to idź sama.
Zapadła cisza. I została aż do chwili w której trzy postacie się nie rozdzieliły.
- do jutra - zawołała Levy i odbiegła. I tyle w kwestii słów wypowiedzianych. Zrobiło się ciemno. Słońce zaszło, księżyc lekko świecił.
- jutro gildia - mruknęła do siebie Lucy zamykając drzwi mieszkania. Przeszła przez pokój w stronę łazienki. Stanęła. Odwróciła się. I wyciągnęła śpiącego Natsu spod kołdry.
- h-hej Lucy - mruknął. Uśmiechnęła się pod nosem.
- wiem, ze masz niewyobrażalny syf w domu, ale mógłbyś SPAĆ U SIEBIE! - w odpowiedzi chłopak zwinął się w kłębek na fotelu.
- ranyyyyy! - jęknęła dziewczyna, ale odpuściła. Po chwili leżała pod kołdrą przysłuchując się miarowemu oddechowi różowo włosego. Ziewnęła. Powieki same zaczęły się zamykać.
XXXXXXXXXXXX
Trzęsąc się weszła do mieszkania. 4 razy upuściła klucze gdy próbowała trafić do zamka. Nie wiedziała co myśleć. Serce biło jak oszalałe, a policzki oblał obfity rumieniec. Rozmowa z Gajeelem mocno zamieszała jej w głowie. Ale była szczęśliwa. Szczęśliwa że już się go nie boi. Że mogła z nim porozmawiać i czuła się swobodne w jego towarzystwie. 6 miesięcy w gildii zapowiadało się znakomicie, nie licząc faktu, że Lucy obrzuci ją pytaniami. Levy nie wiedziała, że jednego z jej przyjaciół opętał demon.
XXXXXXXXXXXXX
Szczerząc zęby wrzucił kolejną śrubkę do szklanki whiskey.
- nie sądziłem, ze tak dobrze ci pójdzie - przerwał ciszę Lily.
- ja też nie. Ale cieszę się że Levy się mnie już nie boi.
- widać. Hiihihi
- nie doszukuj się niczego, po prostu cieszę się ze się do mnie odezwała. - Lily już otwierał pyszczek żeby powiedzieć coś uszczypliwego, ale w tej chwili drewniane drzwi wyleciały z zawiasów. Tumany kurzu wzbiły się sprawiając ludzi w barze w panikę.
- Gajeel! - dało się słyszeć niski zachrypnięty głos. Chłopak kaszlnął. Przez próg przeszedł nikt inny jak Freed.
- ty? - zapytał zdziwiony, niczego nieświadomy czarnowłosy.
- jesteś niebezpieczny. Czeka cie egzekucja - wymamrotał demon. Śmiech Gajeela odbił się echem po barze.
- co mi zrobisz? - zapytał z błyskiem w oku. Zanim się zorientował tamten siedział na blacie i popijał jego whisky. A później ciemność...
_____________________________________________
Aga: Konbanwa minna!! Tu znowu ja :) nowy, jak zwykle krótki rozdzialik XD
Freed: Powaliłem Gajeela! Powaliłem Gajeela! Zabiłem byka, cóż to był za byk! Krew z niego sika, siku, siku, sik!
Aga: Freeeeeeeeeed!
Freed: <przerażony w kącie pokoju> Mirajane?!
Aga: Przestań się wydurniać, to nie ty go powaliłeś tylko demon. I nie Mira tylko ja!!
Freed: Tylko... <słychać piskliwy krzyk chłopaka>
Fairy Tail - razem płaczemy, razem się śmiejemy
czwartek, 17 lipca 2014
środa, 9 lipca 2014
Rozdział 2
Udało się! Mimo, ze jestem nad morzem oto moje wypocinki, znowu krótkie... :'( comenesai!
__________________________
Niewielki basen na obrzeżach Magnolii cieszył sie niemała popularnością w upalne lato. Dwie dziewczyny wbiegly ze śmiechem do wody. Spod cienia rozległej lipy obserwował ich czarnowlosy. Wzdychał nie wiedząc co robic. Mała niebieskowlosa wlasnie robiła salto do wody, a on nie chciał jej straszyć. Siedział jak ten kolek na ręczniku. I rozmyślał.
- przestań sie zastanawiać. Poprostu idź sie z nia przywitaj, wystarczy ze przy tym nie przygwozdzisz jej do drzewa - mruknal Lily smarując łapy kremem z filtrem. Chłopak wstał i ruszyl w stronę magow.
- Lucy! Levy. - zawołał uśmiechając sie. Blondynka rozpromieniala i zepchnęła go do wody. Zaś niebiesko włosa odsunela sie lekko i niemrawo usmiechnela.
- h-hej - wydukala. Zmarszczyl brwi.
- słuchaj Levy... Chciałem cie kolejny raz przeprosić za to co zrobiłem wtedy. Zmieniłem sie i nie chce żebyś sie mnie bała. Wybrać mi proszę - wyszeptał jakby wstydząc sie swoich słów.
- wybaczylam ci juz, Gajeel - odpowiedziała juz pewna siebie. - poprostu trudno mi jest jeszcze ci zaufać.
XXXXXXXXXXXX
- Gray-sama!! - krzyknela Juvia po raz enty próbując go ocucic.
- eeeemmffff - odpowiedział chłopak. Nagle poczuł fale lodowatej wody.
- aaaaaa! Juvia! - wrzasnal siadajac.
- Gray-sama! - rzuciła mu sie w ramiona. Chłopak nie zepchnął jej.
- C-co sie stało? - zapytał nie bardzo mogąc sobie przypomnieć dlaczego leży na lozku w pokoju Juvi i co było wcześniej.
- Juvia znalazła cie pod klatką schodowa. Gray-sama! Byłeś bardzo poobijany i zakrwawiony. Juvia przyniosła cie do swojego mieszkania i opatrzyła - powiedziała wskazując na zabandazowane rany.
- zaraz! Pamietam! - krzyknął wybiegając. W drzwiach pojawiła sie jeszcze jego głowa.
- etooooo. D-dziękuje. Jestes super, Juvia - wydukal i zniknął. (Uwaga! Od autora: w moim opowiadanku Juvia juz sie nie zachowuje tak jak w anime, nie jeste natrętna i nie robi wszystkiego zeby zdobyć Gray, ale wciąż go kocha <3)
- chwileczkę! Co pamietasz? - krzyknela i rzuciła sie w pogoń. Na szczycie schodów potknęła sie i juz miała zaliczyć upadek na plecy, kiedy poczuła uścisk na nadgarstku. Odwróciła się i zobaczyła przystojnego, bialowlosego chłopaka z gildi Lamia Scale.
- Lyon! - rozpromieniala sie. Chłopak juz miał coś powiedziec, gdy nagle pojawił sie Gray.
- nie tykaj nie swojej dziewczyny, matole! - warknal porywając Juvie.
- juz wiem, i niezbyt mnie to uspokaja - powiedział odpowiadając jej na poprzednie pytanie. Biegli wąska dróżką przed park. Słońce szybko chowalo sie pod kołdrą lasu barwiąc niebo na pomarańczowo. Po drugiej stronie sklepienia srebrny księżyc łypał niepewnie. Po chwili stanęli przed gildią.
- jutro o 11 zacznie sie czas gildi na następne 6 miesięcy. Ale dzisiaj widziałem sie z Freedem. Chociaż mieszka tu - mówiąc to pokazał na niewielki domek 400 metrów od gildi. - nie miałem pojęcia skąd wziął sie przy naszych blokach. Wiecej nie pamietam. A pozniej obudziłam sie u ciebie. Ale w pamięci wyrył mi sie jego wygląd. Włosy miał potargane, na twarzy rozciągał sie czarny tatuaż, a jego płaszcz był czarny.
- Juvia słyszała, że Gajeel na ostatniej misji spotkał wroga z tatuażem i czarnym ubraniem.
- demon - powiedzieli razem. Przez ich twarze przebiegł grymas przerażenia.
XXXXXXXXXXXXXXXX
Pół dnia wcześniej:
Freed przechadzał sie w ten i spowrotem rozmyślajac o pewnej bialowlosego dziewczynie ktora krzyczała na niego w szkole dokładnie 27 razy. Uśmiechnął sie pod nosem.
- jakim sposobem on napisał regulamin? - przedrzeznial ją. Zachichotał.
- freed! - rozległ się zachrypniety głos. Chłopak zesztywnial. Złapał za rekojeść miecza, a raczej miejsce w ktorym powinna ona być.
- cholera - zaklął.
- freed!
- gdzie jesteś?!
- freed! Jestem w twoim cieniu - zasmial sie głos. Zielonowłosy poczuł jak ciążą mu powieki. Zemdlal. A po chwili podniósł sie z zimnej ziemi jako ktoś inny...
__________________________
Znowu krótkie, wiem...
Freed: No wlasnie! I... Coś ty ze mną zrobiła? Ja tu prostestuje! <mówi siadajac na klawiaturze>
Aga: Freed, zejdź że. <zrzuca go> Tak wiec wracając. Znowu krótkie, wiem, ale jak juz pisałam jestem nad morzem. A wena mnie opuszcza. Mam nadzieje ze wam sie podoba i proszę o komenty! Arigato! By-by! :) :P
__________________________
Niewielki basen na obrzeżach Magnolii cieszył sie niemała popularnością w upalne lato. Dwie dziewczyny wbiegly ze śmiechem do wody. Spod cienia rozległej lipy obserwował ich czarnowlosy. Wzdychał nie wiedząc co robic. Mała niebieskowlosa wlasnie robiła salto do wody, a on nie chciał jej straszyć. Siedział jak ten kolek na ręczniku. I rozmyślał.
- przestań sie zastanawiać. Poprostu idź sie z nia przywitaj, wystarczy ze przy tym nie przygwozdzisz jej do drzewa - mruknal Lily smarując łapy kremem z filtrem. Chłopak wstał i ruszyl w stronę magow.
- Lucy! Levy. - zawołał uśmiechając sie. Blondynka rozpromieniala i zepchnęła go do wody. Zaś niebiesko włosa odsunela sie lekko i niemrawo usmiechnela.
- h-hej - wydukala. Zmarszczyl brwi.
- słuchaj Levy... Chciałem cie kolejny raz przeprosić za to co zrobiłem wtedy. Zmieniłem sie i nie chce żebyś sie mnie bała. Wybrać mi proszę - wyszeptał jakby wstydząc sie swoich słów.
- wybaczylam ci juz, Gajeel - odpowiedziała juz pewna siebie. - poprostu trudno mi jest jeszcze ci zaufać.
XXXXXXXXXXXX
- Gray-sama!! - krzyknela Juvia po raz enty próbując go ocucic.
- eeeemmffff - odpowiedział chłopak. Nagle poczuł fale lodowatej wody.
- aaaaaa! Juvia! - wrzasnal siadajac.
- Gray-sama! - rzuciła mu sie w ramiona. Chłopak nie zepchnął jej.
- C-co sie stało? - zapytał nie bardzo mogąc sobie przypomnieć dlaczego leży na lozku w pokoju Juvi i co było wcześniej.
- Juvia znalazła cie pod klatką schodowa. Gray-sama! Byłeś bardzo poobijany i zakrwawiony. Juvia przyniosła cie do swojego mieszkania i opatrzyła - powiedziała wskazując na zabandazowane rany.
- zaraz! Pamietam! - krzyknął wybiegając. W drzwiach pojawiła sie jeszcze jego głowa.
- etooooo. D-dziękuje. Jestes super, Juvia - wydukal i zniknął. (Uwaga! Od autora: w moim opowiadanku Juvia juz sie nie zachowuje tak jak w anime, nie jeste natrętna i nie robi wszystkiego zeby zdobyć Gray, ale wciąż go kocha <3)
- chwileczkę! Co pamietasz? - krzyknela i rzuciła sie w pogoń. Na szczycie schodów potknęła sie i juz miała zaliczyć upadek na plecy, kiedy poczuła uścisk na nadgarstku. Odwróciła się i zobaczyła przystojnego, bialowlosego chłopaka z gildi Lamia Scale.
- Lyon! - rozpromieniala sie. Chłopak juz miał coś powiedziec, gdy nagle pojawił sie Gray.
- nie tykaj nie swojej dziewczyny, matole! - warknal porywając Juvie.
- juz wiem, i niezbyt mnie to uspokaja - powiedział odpowiadając jej na poprzednie pytanie. Biegli wąska dróżką przed park. Słońce szybko chowalo sie pod kołdrą lasu barwiąc niebo na pomarańczowo. Po drugiej stronie sklepienia srebrny księżyc łypał niepewnie. Po chwili stanęli przed gildią.
- jutro o 11 zacznie sie czas gildi na następne 6 miesięcy. Ale dzisiaj widziałem sie z Freedem. Chociaż mieszka tu - mówiąc to pokazał na niewielki domek 400 metrów od gildi. - nie miałem pojęcia skąd wziął sie przy naszych blokach. Wiecej nie pamietam. A pozniej obudziłam sie u ciebie. Ale w pamięci wyrył mi sie jego wygląd. Włosy miał potargane, na twarzy rozciągał sie czarny tatuaż, a jego płaszcz był czarny.
- Juvia słyszała, że Gajeel na ostatniej misji spotkał wroga z tatuażem i czarnym ubraniem.
- demon - powiedzieli razem. Przez ich twarze przebiegł grymas przerażenia.
XXXXXXXXXXXXXXXX
Pół dnia wcześniej:
Freed przechadzał sie w ten i spowrotem rozmyślajac o pewnej bialowlosego dziewczynie ktora krzyczała na niego w szkole dokładnie 27 razy. Uśmiechnął sie pod nosem.
- jakim sposobem on napisał regulamin? - przedrzeznial ją. Zachichotał.
- freed! - rozległ się zachrypniety głos. Chłopak zesztywnial. Złapał za rekojeść miecza, a raczej miejsce w ktorym powinna ona być.
- cholera - zaklął.
- freed!
- gdzie jesteś?!
- freed! Jestem w twoim cieniu - zasmial sie głos. Zielonowłosy poczuł jak ciążą mu powieki. Zemdlal. A po chwili podniósł sie z zimnej ziemi jako ktoś inny...
__________________________
Znowu krótkie, wiem...
Freed: No wlasnie! I... Coś ty ze mną zrobiła? Ja tu prostestuje! <mówi siadajac na klawiaturze>
Aga: Freed, zejdź że. <zrzuca go> Tak wiec wracając. Znowu krótkie, wiem, ale jak juz pisałam jestem nad morzem. A wena mnie opuszcza. Mam nadzieje ze wam sie podoba i proszę o komenty! Arigato! By-by! :) :P
wtorek, 8 lipca 2014
Rozdział 1
-Freeeeeeeeeeed! - wrzasnęła dziewczyna. Jej twarz przybrała kolor dojrzałego buraka, a białe kosmyki unosiły się i opadały pod szybkim oddechem. Zielonowłosy przystanął i odwrócił głowę. Pytającym spojrzeniem tylko jeszcze bardziej rozjuszył Mirajane.
-Ile razy mam ci powtarzać, żebyś w końcu odłożył ten miecz????????????????????? - wydarła się, a pół Akademii Wróżek zaniosło się echem. Wszyscy uczniowie popatrzyli na nich.
-Mirajane, wiesz że bez niego jestem bezradny, w chwilach grozy, więc... DUŻO!!! - odkrzyknął, uśmiechnął się zawadiacko i odszedł.
-Agchrrrrr! Jakim cudem on ma naszą kronikę i jakim cudem napisał regulamin?! - mruknęła opadając wyczerpana. Lucy poklepała ją po głowie.
-Mira, wczoraj mi mówiłaś, że jest przystojny...
-Wczoraj nie miałam dyżuru - odpowiedziała cicho.
Lekcje się skończyły. Na dworze nadal było 30 stopni. Freed znów był przystojny, a Lucy miała mały kłopot. Różowowłosy kłopot, który smacznie spał na jej ramieniu. Dziewczyna potrząsnęła nim leciutko. Po kilku próbach po prostu go z siebie zrzuciła.
-Lucy! Za co?
-Lekcje się już skończyły, matole, a ja chcę iść do domu! - odburknęła. Wolnym krokiem przemierzyła park.
-Lucy!! - usłyszała za sobą głos niskiej przyjaciółki. Z wielkim bananem na twarzy uściskała ją.
-Levy! Czemu nie byłaś w szkole? - zapytała udawanym wyrzutem.
-Pomagałam mamie w bibliotece - oznajmiła. - Pójdziemy może na basen?
-Jasne! - Szły rozmawiając o wszystkim i o niczym, aż stanęły przed białymi drzwiami mieszkania blondynki.
-Biorę rzeczy i idziemy pływać!
XXXXXXXXXXXXXXXX
Szedł spokojnie ulicą. Było gorąco, za gorąco. W duchu przeklinał decyzję o założeniu glanów. Czarne włosy do połowy pleców dodatkowo go przypiekały. Za zakrętem zostawił Akademie Odwagi i kierował się w stronę zapleśniałego mieszkania. U jego boku leciał czarny kotek.
-Lily, jak myślisz, zdam ten rok? - mruknął.
-Masz 3 pały na 4 możliwe, zdasz - skwitował zwierzak. Weszli do domku. Na podłodze leżały ubrania, talerze, jedzenie a głównie metalowe śrubki, którymi to pożywiał się czarnowłosy. Telefon w jego kieszeni za wibrował.
-Co tam, Juvia? - zapytał niechętnie.
-Mam problem. Przed moją klatką schodową leży nieprzytomny, zakrwawiony chłopak - oznajmił wysoki, damski głos w telefonie.
-Jasne, a co ja mam z tym wspólnego? - zapytał jednocześnie przypominając sobie z kim się dzisiaj bił.
-Juvia chciała wiedzieć, czy masz coś wspólnego - jej ton się zaostrzył. - Ile razy mam ci powtarzać, żebyś już przestał. Wystarczą już te twoje wyścigi. Za dwa dni kończy się szkoła. Wracamy do gildii. Co powiesz mistrzowi!? Juvia nie będzie znowu za ciebie świecić oczami! AAAAAAAAAAA!
-Co się stało?! JUVIA!?
-Ten chłopak to Gray!!
-Skąd on się wziął pod twoją klatką?
-Mieszka w bloku obok, ale kto go tak poharatał? Juvia kończy, musi pomóc Grayowi! - powiedziała. Usłyszał jeszcze tylko postękiwanie i przerażone "paniczu Gray'u!!". Rzucił telefon na łóżko. Za dwa dni gildia, a on znów będzie przerażał niską nastolatkę o niebieskich włosach. Westchnął. I jak tu żyć bez bójek, kiedy wszyscy się go boją? Zresztą czemu się dziwić biorąc pod uwagę, że je metal i ma wściekle czerwone oczy... Zerwał się z łóżka, ze spontanicznym zamiarem wyjścia na basen.
-Lily! - zawołał, a kotek szybko pojawił się u jego boku.
-Masz ochotę na trochę odświeżenia? Gihiiiii
____________________________________
Wiem, że krótko, ale bardzo przepraszam! obiecuje następny dłuższy!! Ale też jutro o 4 rano wyjeżdżam nad może, więc do pon może się następny nie ukazać! Ale będę próbować na telefonie! Comenesai!!! 🌊😓 Do zobaczenia!!!!! A raczej przeczytania!!! :P Mam nadzieję, że ktoś czyta, a jeśli mu się spodobało to proszę o komenty!!
-Ile razy mam ci powtarzać, żebyś w końcu odłożył ten miecz????????????????????? - wydarła się, a pół Akademii Wróżek zaniosło się echem. Wszyscy uczniowie popatrzyli na nich.
-Mirajane, wiesz że bez niego jestem bezradny, w chwilach grozy, więc... DUŻO!!! - odkrzyknął, uśmiechnął się zawadiacko i odszedł.
-Agchrrrrr! Jakim cudem on ma naszą kronikę i jakim cudem napisał regulamin?! - mruknęła opadając wyczerpana. Lucy poklepała ją po głowie.
-Mira, wczoraj mi mówiłaś, że jest przystojny...
-Wczoraj nie miałam dyżuru - odpowiedziała cicho.
Lekcje się skończyły. Na dworze nadal było 30 stopni. Freed znów był przystojny, a Lucy miała mały kłopot. Różowowłosy kłopot, który smacznie spał na jej ramieniu. Dziewczyna potrząsnęła nim leciutko. Po kilku próbach po prostu go z siebie zrzuciła.
-Lucy! Za co?
-Lekcje się już skończyły, matole, a ja chcę iść do domu! - odburknęła. Wolnym krokiem przemierzyła park.
-Lucy!! - usłyszała za sobą głos niskiej przyjaciółki. Z wielkim bananem na twarzy uściskała ją.
-Levy! Czemu nie byłaś w szkole? - zapytała udawanym wyrzutem.
-Pomagałam mamie w bibliotece - oznajmiła. - Pójdziemy może na basen?
-Jasne! - Szły rozmawiając o wszystkim i o niczym, aż stanęły przed białymi drzwiami mieszkania blondynki.
-Biorę rzeczy i idziemy pływać!
XXXXXXXXXXXXXXXX
Szedł spokojnie ulicą. Było gorąco, za gorąco. W duchu przeklinał decyzję o założeniu glanów. Czarne włosy do połowy pleców dodatkowo go przypiekały. Za zakrętem zostawił Akademie Odwagi i kierował się w stronę zapleśniałego mieszkania. U jego boku leciał czarny kotek.
-Lily, jak myślisz, zdam ten rok? - mruknął.
-Masz 3 pały na 4 możliwe, zdasz - skwitował zwierzak. Weszli do domku. Na podłodze leżały ubrania, talerze, jedzenie a głównie metalowe śrubki, którymi to pożywiał się czarnowłosy. Telefon w jego kieszeni za wibrował.
-Co tam, Juvia? - zapytał niechętnie.
-Mam problem. Przed moją klatką schodową leży nieprzytomny, zakrwawiony chłopak - oznajmił wysoki, damski głos w telefonie.
-Jasne, a co ja mam z tym wspólnego? - zapytał jednocześnie przypominając sobie z kim się dzisiaj bił.
-Juvia chciała wiedzieć, czy masz coś wspólnego - jej ton się zaostrzył. - Ile razy mam ci powtarzać, żebyś już przestał. Wystarczą już te twoje wyścigi. Za dwa dni kończy się szkoła. Wracamy do gildii. Co powiesz mistrzowi!? Juvia nie będzie znowu za ciebie świecić oczami! AAAAAAAAAAA!
-Co się stało?! JUVIA!?
-Ten chłopak to Gray!!
-Skąd on się wziął pod twoją klatką?
-Mieszka w bloku obok, ale kto go tak poharatał? Juvia kończy, musi pomóc Grayowi! - powiedziała. Usłyszał jeszcze tylko postękiwanie i przerażone "paniczu Gray'u!!". Rzucił telefon na łóżko. Za dwa dni gildia, a on znów będzie przerażał niską nastolatkę o niebieskich włosach. Westchnął. I jak tu żyć bez bójek, kiedy wszyscy się go boją? Zresztą czemu się dziwić biorąc pod uwagę, że je metal i ma wściekle czerwone oczy... Zerwał się z łóżka, ze spontanicznym zamiarem wyjścia na basen.
-Lily! - zawołał, a kotek szybko pojawił się u jego boku.
-Masz ochotę na trochę odświeżenia? Gihiiiii
____________________________________
Wiem, że krótko, ale bardzo przepraszam! obiecuje następny dłuższy!! Ale też jutro o 4 rano wyjeżdżam nad może, więc do pon może się następny nie ukazać! Ale będę próbować na telefonie! Comenesai!!! 🌊😓 Do zobaczenia!!!!! A raczej przeczytania!!! :P Mam nadzieję, że ktoś czyta, a jeśli mu się spodobało to proszę o komenty!!
poniedziałek, 7 lipca 2014
Prolog? A może wstęp?
-Byle tylko zdjąć stanik, byle tylko... - jęczała pod nosem blondynka. Z nieskazitelnego nieba lał się żar. 35 stopni nie było może jej granicą, ale z pewnością nie czuła się lekka jak piórko. Z czoła i pleców spływał pot. Ramię na którym niosła szkolną torbę dawało się we znaki.
- Mam dość. Chcę już wakacje - marudziła dalej. Z ulgą weszła do klimatyzowanego pokoju. Z lodówki wyjęła karton soku i upiła spory łyk. Marzyła tylko o jednym - o kąpieli. Kiedy wreszcie, owinięta ręcznikiem, opadła na miękkie łóżko, jej okno głośno trzasnęło. Z mordem w oczach popatrzyła w tamtą stronę, doskonale wiedząc co zobaczy. Nie pomyliła się. Na parapecie siedział różowowłosy. Już miała na niego nawrzeszczeć, że drzwi są po to żeby wchodzić, a nie okno. Zobaczyła jednak jego minę. Nie był to uśmiech od ucha do ucha, jak zawsze. Tym razem Natsu był raczej zdenerwowany i spanikowany - rzadki widok.
-Co się stało? - zapytała kurczowo ściskając rąbek ręcznika.
-Mamy problem - oznajmił
- Mam dość. Chcę już wakacje - marudziła dalej. Z ulgą weszła do klimatyzowanego pokoju. Z lodówki wyjęła karton soku i upiła spory łyk. Marzyła tylko o jednym - o kąpieli. Kiedy wreszcie, owinięta ręcznikiem, opadła na miękkie łóżko, jej okno głośno trzasnęło. Z mordem w oczach popatrzyła w tamtą stronę, doskonale wiedząc co zobaczy. Nie pomyliła się. Na parapecie siedział różowowłosy. Już miała na niego nawrzeszczeć, że drzwi są po to żeby wchodzić, a nie okno. Zobaczyła jednak jego minę. Nie był to uśmiech od ucha do ucha, jak zawsze. Tym razem Natsu był raczej zdenerwowany i spanikowany - rzadki widok.
-Co się stało? - zapytała kurczowo ściskając rąbek ręcznika.
-Mamy problem - oznajmił
Hej!
Cześć, jestem nieco dziwną i nienormalną (spokojnie w dobrym sensie, chyba :P ) nastolatką, która lubi anime a w szczególności Fairy Tail. Paruje wszystkich jak leci więc w tym opowiadanku mogą się pojawić takie parringi jak:
Lucy+Natsu = Nalu (oczywiście)
Gajeel+Levy = Galevy (iiiiiiiiiiiiii!!!!!!! <3)
Freed+Mirajane = ? (może ktoś mi pomoże? ;) )
Cana+Laxus = Laxana (ostrzegam, mało)
Erza+Jellal = Jerza <3
Juvia+Gray = Gruvia
Elfman+Evergreen = Everman XD
Bisca+Alzack = Alisca (bez córki)
Wendy+Romeo = Wemeo (mają po 15 lat)
No więc tak właśnie! Mam nadzieję, że się spodoba i będzie zabawnie :)) ZAPRASZAM DO CZYTANIA :P
proszę o komenty :3
/Aga <3
Lucy+Natsu = Nalu (oczywiście)
Gajeel+Levy = Galevy (iiiiiiiiiiiiii!!!!!!! <3)
Freed+Mirajane = ? (może ktoś mi pomoże? ;) )
Cana+Laxus = Laxana (ostrzegam, mało)
Erza+Jellal = Jerza <3
Juvia+Gray = Gruvia
Elfman+Evergreen = Everman XD
Bisca+Alzack = Alisca (bez córki)
Wendy+Romeo = Wemeo (mają po 15 lat)
No więc tak właśnie! Mam nadzieję, że się spodoba i będzie zabawnie :)) ZAPRASZAM DO CZYTANIA :P
proszę o komenty :3
/Aga <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)